Projekt PIT
Jesteś tutaj:
Dodano 2014-09-18 15:26:12 przez RSOZ Rzeszów

Stan piesków w Żołyni jest zadowalający. Najlepszym dowodem na to są poniższe zdjęcia. Codziennie odzyskują sierść.  Wydaje nam się, że są bardziej weselsze  i śmielsze w stosunku do człowieka. Ostatnimi czasy było nawet kilka osób zainteresowanych adopcją piesków.  Mamy nadzieję, że za parę tygodni  ich wygląd powróci do normalności. 

 

     

 

 

 

Dodano 2014-09-17 12:51:46 przez RSOZ Rzeszów

 

 

Na początku serdeczne pozdrowienia dla całego „Kundelka”. Piszemy do Was z Narola - małego miasteczka na samym końcu województwa podkarpackiego. Mimo tak dużej od Waszego schroniska odległości (ponad 130 km) staramy się co roku przyjeżdżać z zebraną przez nas w szkole karmą. Robimy to przede wszystkim z potrzeby serca i tak też było w roku ubiegłym. Okazuje się, jednak, iż zbiórka karmy to tylko mała cząstka naszej działalności.

Po wizycie u Was, w maju, nasi uczniowie idąc do domu usłyszeli dziwne i niepokojące piski dobiegające z pobliskiej rzeczki. Gdy podeszli bliżej, by sprawdzić owe odgłosy, okazało się, że to ktoś próbował utopić małe kociaki... sprawcę jeszcze zdążyli zobaczyć w krzakach. Zorganizowali sprawną akcję ratunkową - ktoś wyciągał kociaki, ktoś podawał je następnej osobie, jeszcze ktoś inny pobiegł po pudełko i koc, podczas gdy dziewczyny ogrzewały kociaki, żeby nie zmarzły. Po pół godzinie kocięta znalazły się u mnie w domu i zanim ja tam dotarłam, były już nakarmione i ogrzane.

Noc minęła na karmieniu przez strzykawkę i rozmyślaniu, jak okrutni potrafią być ludzie. Przecież to były dopiero co urodzone maleństwa. Następnego dnia udało nam się znaleźć zastępczą mamę dla kociaków. Niestety, w miejscowości znacznie od nas oddalonej, co uniemożliwiło odwiedziny u kociaków. Rozmowy telefoniczne potwierdzały, że wszystko w porządku, jednak, kiedy przyjechaliśmy na miejsce, zastana sytuacja przerosła nasze najgorsze obawy.

Kotka było mocno wychudzona, a kociaki niedożywione. Siostry z racji bycia większymi, radziły sobie nieco lepiej, natomiast kocurek miał problem z ustaniem na nogach i, jak się potem okazało, w związku z niedożywieniem jego mięśnie zaczęły zanikać. W obliczu tych problemów świerzb uszny wydawał się nic nieznaczącą kwestią. Trzeba było wrócić do strzykawki, bo maluszek nie umiał jeść samodzielnie. Po dwóch tygodniach walki mogliśmy wreszcie powiedzieć, że przeżył.

Ta historia na szczęście ma happy end. Maluchy zostały odrobaczone, wyleczone ze świerzbu i wreszcie osiągnęły odpowiednią wagę. Jedna kociczka trafiła do wspaniałego domu (pozdrowienia dla Darii i reszty rodziny), nasze maleństwo ze łzami w oczach oddaliśmy Kindze (jedna z dziewczyn, które były przy ratowaniu kociaków), została tylko jedna bura koteczka, która ciągle mieszka u nas. Nie możemy jej zostawić, bo mamy już dwa psy ze schroniska i trzy przygarnięte koty. Szukamy dla niej domku - odpowiedzialnego i kochającego, bo na pewno na to zasługuje po tym wszystkim, co przeszła.

Kitka jest przyzwyczajona do towarzystwa innych kotów i psów, świetnie dogaduje się z dziećmi, a nawet zaprzyjaźniła się z Elvisem - naszą świnką morską.

A cała historia? Wywołuje refleksję nad „człowiekiem”? choć czy można nazywać się człowiekiem i zachowywać w ten sposób? Znieczulicy w stosunku do zwierząt nie można oddzielić od znieczulicy w stosunku do człowieka. Równocześnie jednak jest ta historia niesamowicie budująca, bo przecież dzieciaki nie przeszły obojętnie, zareagowały i to w najlepszy możliwy sposób. Nasze działania w postaci projektu edukacyjnego i współpraca ze schroniskiem „Kundelek” przyniosły rezultaty. To, co zdziałaliśmy, pozwala wierzyć, że warto i że ci młodzi ludzie stworzą pokolenie odpowiedzialnych i świadomych właścicieli zwierząt. Na pewno udało nam się osiągnąć jedno – trzy ocalone istnienia i (na razie) dwie szczęśliwe rodziny.Grupa PSUBRATY z Gimnazjum im. Bohaterów Września 1939 r. w Narolu.

W załączeniu zdjęcia maluchów oraz nasze schroniskowe pociechy: Odi (Dyzio) adoptowany jako szczeniak półtora roku temu i Lukas (z nami od maja).

Dodano 2014-09-15 15:03:50 przez RSOZ Rzeszów

Inspektorat ds. Ochrony Zwierząt Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt

pilnie prosi

o kontakt tel. 510-170-788 

lub e-mail: interwencje@rsoz.org

osoby dokarmiające psy pozostawione przez własciciela przy ul. Sikorskiego w Rzeszowie.

Dodano 2014-09-15 12:14:16 przez RSOZ Rzeszów

Organizatorzy zbiórki karmy dla zwierząt w ramach akcji pn.

 

„Puszka dla głodnego brzuszka”

 

zorganizowanej w dniach 12-13 września w sieci sklepów Stokrotka w:

  Rzeszowie, Boguchwale, Jarosławiu, Leżajsku i  Kolbuszowej

serdecznie dziękują wszystkim

Darczyńcom  i Wolontariuszom za czynny  udział.

 

 

Zbiórka zakończyła się sukcesem.

Zebrano 564 kg karmy o łącznej wartości 2 820 zł ,

która zostanie przekazana dla zwierząt w potrzebie.

Dziękujemy!

Dodano 2014-09-15 11:32:37 przez RSOZ Rzeszów

Do inspektoratu trafiło zgłoszenie o śwince morskiej przebywającej na terenie ogródków działkowych przy ul Grabskiego nad rzeszowskim zalewem. Aktualnie zwierzę przebywa pod opieką zaprzyjaźnionej pani weterynarz. A tak na marginesie. Gmina Miejska Rzeszów jest zobowiązana do zorganizowania opieki zwierzętom egzotycznym, które zostały porzucone przez znudzonych i lekkomyślnych właścicieli np. znaleziony (wąż)lancetogłów w centrum handlowym, żółw czerwonolicy nad rzeszowskim zalewem , świnki morskie itd. to przypadki coraz częściej zdarzające się w Rzeszowie i wymagające uregulowania prawnego przez samorząd.

 

 

 

strony:

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | »

Nowe zasady dotyczące cookies W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. [zamknij]